Dzień po dostarczeniu maszyny do serwisu, podjechałem sobie zobaczyć jak się sprawy mają. Motór stał rozgrzebany, z klawiaturą na wierzchu.

Pomiary wykazały, że wszystkie zawory były w tolerancji fabrycznej, choć niektóre na granicy.

Niespodzianką okazały się króćce dolotowe, które zaczęły rozwarstwiać się od wewnętrznej strony. Dwa były już mocno rozjechane, trzeci dopiero zaczynał się rozpadać.

Wg. słów mechanika jest to typowe dla tych maszyn. I nie tylko dla Tygrysków, bowiem te króćce, o numerze katalogowym T1240677, lecą do całej masy różnych modeli Triumpha i są po prostu gówniane…
Mechanik nastraszył mnie, że urwanie takiego kawałka gumy i wessanie go do silnika, może wywołać podparcie zaworu i demolkę silnika, więc zdecydowałem wszystkie króćce wymienić. Koszt nie mały – ok. 200zł sztuka.

Poza tym pojawiło się jeszcze zapocenie na jednej ladze – mam naprawdę nadzieję, że to przez jazdę w mrozie i na wiosnę nie rozcieknie się to na dobre.
Inne niespodzianki się nie pojawiły. Do kompletu prac dodana została więc jedynie synchronizacja przepustnic, gdyż do wymiany króćców musiały zostać zdemontowane.
