Kalendarium Hondy CBF 1000


9 czerwca 2021 – wymiana opon

Już blisko dwa miesiące śmigałem na kończących się oponach. Przód był jeszcze znośny, ale tył już mocno łysiał. Nie umiałem jakoś trafić z terminem wymiany.
Ale wreszcie udało się. Lacze przejeździły ze mną 19,5kkm.

Założyłem kolejny raz komplet Pirelli Angel GT. Dobrze trzymają, są dosyć trwałe, więc nie widziałem potrzeby zmieniać rodzaju opon.

Na szafie motocykla jest już 205kkm.


26 maja 2021 – wymiana oleju

Motocykl przekręcił 204 tys.km, czyli przyszedł czas na nową oliwę. Rewolucji nie było – zalałem Shell Advance Ultra 4T i wkręciłem nowy filtr Hiflo.

Mam zapasową, pełną litrową butelkę oleju na dolewki – zobaczymy ile jej zejdzie do kolejnej wymiany. Będę mógł oszacować średnie zużycie oleju.


23 kwietnia 2021 – uszczelniacze zawieszenia

Ponieważ minęło już ponad 7 lat od ostatniej wymiany uszczelniaczy i oleju w lagach i w czasie tym pokonałem ponad 100 tys.km, postanowiłem zająć się tym, aby poprawić pracę zawieszenia. Wycieków jeszcze nie było żadnych, ale tłumienie i prowadzenie motocykla w zakrętach pozostawiało już sporo do życzenia.
I co tu strzępić ryja. Kupiłem uszczelniacze, olej i na wszelki wypadek zestaw naprawczy, aby być przygotowanym na ewentualną potrzebę wymiany innych podzespołów.

Zestaw naprawczy jednak okazał się zbędny – pierścienie ślizgowe były w doskonałym stanie.
Rozebrałem golenie, wyczyściłem dokładnie, poskładałem, zalałem świeżym olejem…

I już przy zrzucaniu motocykla z centralki poczułem różnicę :).


28 marca 2021 – 200kkm!

No i stało się. Dziś motocykl przekroczył 200 tys.km :).


26 luty 2021 – wymiana filtra powietrza

Po wykonaniu serwisu we wrześniu 2020 r. jeździłem jeszcze ile się dało, aż do grudnia. Sezon 2021 rozpocząłem w styczniu. I już w lutym przekroczyłem 198 tys.km, co oznaczało, że czas na wymianę filtra powietrza. Kupiłem go odpowiednio wcześniej, więc wymiana była formalnością, którą zrobiłem z samego rana przed wyjazdem do pracy.

Na 18 tys.km mam spokój :).


18 września 2020 – gruby serwis

W poniedziałek 14 września zawiozłem motocykl na serwis do Dos Toros w Tychach.
We wtorek 15 września maszynę rozgrzebali, więc korzystając z wolnego dnia pojechałem na CB500 Moniki zobaczyć, jak silnik CBFy wygląda od środka.

No i przyznam szczerze, że byłem mega pozytywnie zaskoczony.

Po takim przebiegu silnik był czysty, a podzespoły pod deklem sprzęgła nie wyglądały „na oko” na zużyte.

Motocykl odebrałem z serwisu w piątek 18 września. Zabawa ta kosztowała mnie bolesne 2640zł. Korekty wymagały dwa zawory wydechowe. Zmieniony został łańcuszek rozrządu z napinaczem i świece zapłonowe. Ślizgi i koła zębate na wałkach rozrządu i wale korbowym – zdaniem ASO – nie wymagały wymiany i zostały fabryczne.
Po serwisie motocykl zachowuje się bardzo dobrze. Praca silnika wydaje się cichsza, gładsza, bardziej kulturalna. Niemniej może to być autosugestia i / lub poprawa po zmianie oleju. Czas pokaże…
W międzyczasie nowy żarnik ksenonu przestał działać. Nie mając jednak pewności co do sprawności przetwornicy postanowiłem cały układ zaorać i wrócić do klasycznej żarówki H7. Zrobiłem to zaraz po powrocie z serwisu.


12 września 2020 – wymiana oleju

W dniach 4-6 września byłem na zlocie na Mazurach – motocykl zrobił kolejne 1200km.
Podczas wyjazdu zbuntował mi się żarnik ksenonu – umarł na 30km i potem zmartwychwstał.
Gdy z Mazur wracałem z układu przeniesienia napędu zaczęły dochodzić koszmarne dźwięki, pojawiały się szarpnięcia (głównie przy ruszaniu) i wibracje przenoszone na cały motocykl. Miałem wrażenie, że rozpada się kosz sprzęgłowy. Po dojechaniu do domu okazało się, że skończył mi się olej w oliwiarce i wszystkie te objawy generował suchy jak pieprz, zlany deszczem łańcuch. Czyszczenie i smarowanie uleczyło motocykl.
Podczas wyjazdu przekroczyłem 192kkm na szafie, więc przyszedł czas na gruby serwis. Ustawiłem regulację zaworów, wymianę świec i łańcuszka rozrządu z napinaczem na 15 września w Dos Toros w Tychach. A dziś samodzielnie wymieniłem olej z filtrem i żarnik ksenonu, bowiem 9 września padł już definitywnie.


09 sierpnia 2020 – 190kkm!

Dziś motocykl przekręcił 190kkm! 🙂

Wcześniej, w dniach 25 lipca – 1 sierpnia byłem z Moniką w Alpach. Nakręciliśmy ponad 3800km, ostro upalając sprzęta po przełęczach. Motocykl spisał się bez najmniejszego problemu.


17 lipca 2020 – serwis motocykla

Wczoraj odwiozłem motocykl na serwis przed wyjazdem w Alpy. Pomimo, że klocki hamulcowe jak i opony pewnie pojeździłyby jeszcze wokół komina kilka tysięcy kilometrów, to na taką trasę chciałem mieć dobre kalosze i hamulce.

Przy okazji wymieniłem też płyn hamulcowy i łożysko główki ramy, które wołało od jakiegoś czasu o zmianę. Czułem to szczególnie przy powolnych manewrach, motocykl jakby blokował się przy jeździe na wprost. No i proszę. Dolna bieżnia łożyska miała już spore rowki od rolek.

Na felgi trafiły kolejny raz Pirelli Angel GT, a w zaciskach sprawdzone klocki EBC HH.


12 czerwca 2020 – Wymiana gmoli, malowanie klaksonu

Wymiana gmoli – podejście drugie. Zrobiłem dziś jakieś 50km jeżdżąc po sklepach w poszukiwaniu narzędzi, którymi dam radę odkręcić szpilkę silnika. I wreszcie kupiłem dwunastokątną nasadkę Yato – od mojej była węższa o ułamek milimetra, ale to wystarczyło. Weszła przez otwór dostępowy i udało się szpilkę odkręcić. Po pokonaniu tej przeszkody cała reszta wymiany gmoli była formalnością.

Odmalowałem przy okazji pracy nad motocyklem klakson. Był już mocno poobijany od kamieni i rdzewiał. Oczyściłem go z rdzy, resztek farby i pomalowałem wierzch klaksonu na nowo. Detal, a jednak sporo zmienia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.