WSK 175: Dzieje Najnowsze (1) | |
Menu: Strona główna Nowości Motocykle Wyjazdy Warsztat Galeria Autor |
Słowem wstępu... ...muszę zaznaczyć, że to co jest napisane poniżej i na kolejnych stronach pisałem dzień po dniu, podczas remontu i późniejszego użytkowania naszego motocykla. Mogę tu tylko zaznaczyć, że na każdym etapie motor nas zaskakiwał i problemy piętrzyły się (i piętrzą po dziś dzień [grudzień 2003]) jak tylko mogły [mogą]. Ujmując rzecz prosto: motocykl był straszliwą padaką, miną w ładnym lakierze i chromach. Okazało się bowiem, że do wyremontowania był cały silnik, do wymiany mnóstwo jego części, hamulce wymagały nowych szczęk, opony były stare i sparciałe, bak przeciekał, elektryka stanowiła jeden wielki bajzel, a na mecie mieliśmy jeszcze spore kłopoty nawet z rejestracją... Także nie mówcie potem, że Was nie ostrzegałem :). Jest co czytać, może to i nudne, ale przynajmniej dzień po dniu oddaje, czym jest zabawa w stary motocykl. Zanim więc ktoś się zdecyduje umoczyć w coś takiego, proponuję mu doczytać tekst do końca :). Może kogoś uratuję przed taką zabawą, a może wręcz przeciwnie - zachęcę... Mam nadzieję, że niezależnie od efektu, na coś się moje wypociny komuś przydadzą... Życzę wytrwałości i miłej lektury! Maj 2002 - pierwszy kontakt :). Brat znalazł ofertę kupna WSKi 175 na Allegro za 999 zł. Wygląda bardzo ładnie. Czarna, chromy, polerka... Cudeńko :). Zaraz wysłałem do sprzedającego maila z pytaniami o pewne drobiazgi. ![]() Tak wyglądała na Allegro... 20 maj 2002 - pierwsze info. Otrzymałem odpowiedź na mojego maila od sprzedającego. WSK jest opłacona, sprawna, ma papiery. Rocznik 1975. Koleś proponuje podział kosztów transportu w razie chęci kupna (qrde, motorek jest 360 km stąd w Łańcucie!). Nie mam jeszcze na tyle kasy, żeby ją kupić. Niestety musze narazie odpuścić... Lipiec 2002 - decyzja. Po kolejnej rozmowie w domu o motocyklach (jestem o tym monotematyczny :P) doszliśmy do wniosku, że kupujemy tą Wueskę z Allegro na spółkę z bratem i ojcem. Zakupimy ją pod koniec sierpnia lub na początku września. Napisałem do sprzedającego z pytaniem, czy motor dalej jest na sprzedaż, gdyż znikł z Allegro, a to już dwa miesiące zwłoki... 30 lipiec 2002 - wieści. Sprzedawca odpisał!! Motor nadal jest na sprzedaż, ale teraz właściciel wyjeżdża na wakacje i wraca dopiero na początku października. Wtedy więc dopiero wybierzemy się do Łańcuta. 30 lipiec 2002 - właściciel w domu. Dostałem maila od sprzedającego, że już wrócił do kraju z wyjazdu. Teraz zostaje nam się tylko zebrać i pojechać :). 30 lipiec 2002 - wady motorka. Po mailowym pytaniu dowiedziałem się o pierwszej wadzie motocykla. Ma uszkodzony (wytarty - jak twierdzi sprzedający - bo nie zmieniany od 27 lat) półksiężyc - koło zębate od rozrusznika. Trzeba odpalać motor z górki. Już tylko kłopoty finansowe brata powstrzymują nas od wyjazdu. 25 października 2002 - termin wyjazdu, rama. Ustaliliśmy wstępnie, że pojedziemy w niedzielę 27-go. Już są pieniądze. Tylko wszystko dopiąć na ostatni guzik. Po napisaniu do właściciela Wueski i prośbie ostatnich podsumowujących informacji o motorze wyszło na jaw, że rama jest inna niż ta opisana w dowodzie (różne numery). Może być kłopot z rejestracją... Mimo to uparłem się. Ten motor musi być nasz! 26 października - przygotowania do wyjazdu. Trzecia wojna światowa. Wszyscy rzucają mięsem, dzwonią na różne strony, ale mimo wszystko nie daje się :P. Decyduję, że jedziemy. Przygotowujemy się, nastawiamy budziki i idziemy spać. 27 października 2002 - zakup motorka. Wyjechaliśmy do Łańcuta o 4 rano i dotarliśmy tam (fiatem Ducato wujka Tomasika) około 9:20. Tato przejechał się trochę na motorku, pooglądał go, kazał odkręcić głowicę i prawą pokrywę silnika. Znalazł mnóstwo niedociągnięć i wad. Stargował cenę do 840 zł. Kupiliśmy :)))))). Powrót był długi i męczący - deszcz i ciemności ;). WSK dotarła i została odstawiona do garażu p. Orlików. Jest sporo rzeczy do zrobienia przy maszynie, z czego najważniejsze to naprawa hamulców (przedniego nie ma wcale), aparatu świateł STOP i naprawa tego rozrusznika. Jutro jade po lekcjach do sklepu... |
Copyright (c) by zbyhu |