.: Moje przygody z motocyklami :.

Kalendarium Hondy CBF 1000


18 września 2020 – gruby serwis

W poniedziałek 14 września zawiozłem motocykl na serwis do Dos Toros w Tychach.
We wtorek 15 września maszynę rozgrzebali, więc korzystając z wolnego dnia pojechałem na CB500 Moniki zobaczyć, jak silnik CBFy wygląda od środka. No i przyznam szczerze, że byłem mega pozytywnie zaskoczony. Po takim przebiegu silnik był czysty, a podzespoły pod deklem sprzęgła nie wyglądały „na oko” na zużyte.
Motocykl odebrałem z serwisu w piątek 18 września. Zabawa ta kosztowała mnie bolesne 2640zł. Korekty wymagały dwa zawory wydechowe. Zmieniony został łańcuszek rozrządu z napinaczem i świece zapłonowe. Ślizgi i koła zębate na wałkach rozrządu i wale korbowym – zdaniem ASO – nie wymagały wymiany i zostały fabryczne.
Po serwisie motocykl zachowuje się bardzo dobrze. Praca silnika wydaje się cichsza, gładsza, bardziej kulturalna. Niemniej może to być autosugestia i / lub poprawa po zmianie oleju. Czas pokaże…
W międzyczasie nowy żarnik ksenonu przestał działać. Nie mając jednak pewności co do sprawności przetwornicy postanowiłem cały układ zaorać i wrócić do klasycznej żarówki H7. Zrobiłem to zaraz po powrocie z serwisu.

12 września 2020 – wymiana oleju

W dniach 4-6 września byłem na zlocie na Mazurach – motocykl zrobił kolejne 1200km.
Podczas wyjazdu zbuntował mi się żarnik ksenonu – umarł na 30km i potem zmartwychwstał.
Gdy z Mazur wracałem z układu przeniesienia napędu zaczęły dochodzić koszmarne dźwięki, pojawiały się szarpnięcia (głównie przy ruszaniu) i wibracje przenoszone na cały motocykl. Miałem wrażenie, że rozpada się kosz sprzęgłowy. Po dojechaniu do domu okazało się, że skończył mi się olej w oliwiarce i wszystkie te objawy generował suchy jak pieprz, zlany deszczem łańcuch. Czyszczenie i smarowanie uleczyło motocykl.
Podczas wyjazdu przekroczyłem 192kkm na szafie, więc przyszedł czas na gruby serwis. Ustawiłem regulację zaworów, wymianę świec i łańcuszka rozrządu z napinaczem na 15 września w Dos Toros w Tychach. A dziś samodzielnie wymieniłem olej z filtrem i żarnik ksenonu, bowiem 9 września padł już definitywnie.

09 sierpnia 2020 – 190kkm!

Dziś motocykl przekręcił 190kkm! 🙂

Wcześniej, w dniach 25 lipca – 1 sierpnia byłem z Moniką w Alpach. Nakręciliśmy ponad 3800km, ostro upalając sprzęta po przełęczach. Motocykl spisał się bez najmniejszego problemu.

17 lipca 2020 – serwis motocykla

Wczoraj odwiozłem motocykl na serwis przed wyjazdem w Alpy. Pomimo, że klocki hamulcowe jak i opony pewnie pojeździłyby jeszcze wokół komina kilka tysięcy kilometrów, to na taką trasę chciałem mieć dobre kalosze i hamulce.

Przy okazji wymieniłem też płyn hamulcowy i łożysko główki ramy, które wołało od jakiegoś czasu o zmianę. Czułem to szczególnie przy powolnych manewrach, motocykl jakby blokował się przy jeździe na wprost. No i proszę. Dolna bieżnia łożyska miała już spore rowki od rolek.

Na felgi trafiły kolejny raz Pirelli Angel GT, a w zaciskach sprawdzone klocki EBC HH.


12 czerwca 2020 – Wymiana gmoli, malowanie klaksonu

Wymiana gmoli – podejście drugie. Zrobiłem dziś jakieś 50km jeżdżąc po sklepach w poszukiwaniu narzędzi, którymi dam radę odkręcić szpilkę silnika. I wreszcie kupiłem dwunastokątną nasadkę Yato – od mojej była węższa o ułamek milimetra, ale to wystarczyło. Weszła przez otwór dostępowy i udało się szpilkę odkręcić. Po pokonaniu tej przeszkody cała reszta wymiany gmoli była formalnością.

Odmalowałem przy okazji pracy nad motocyklem klakson. Był już mocno poobijany od kamieni i rdzewiał. Oczyściłem go z rdzy, resztek farby i pomalowałem wierzch klaksonu na nowo. Detal, a jednak sporo zmienia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.