W dniach 4-6 września byłem na zlocie na Mazurach – motocykl zrobił kolejne 1200km.
Podczas wyjazdu zbuntował mi się żarnik ksenonu – umarł na 30km i potem zmartwychwstał.
Gdy z Mazur wracałem z układu przeniesienia napędu zaczęły dochodzić koszmarne dźwięki, pojawiały się szarpnięcia (głównie przy ruszaniu) i wibracje przenoszone na cały motocykl. Miałem wrażenie, że rozpada się kosz sprzęgłowy. Po dojechaniu do domu okazało się, że skończył mi się olej w oliwiarce i wszystkie te objawy generował suchy jak pieprz, zlany deszczem łańcuch. Czyszczenie i smarowanie uleczyło motocykl.
Podczas wyjazdu przekroczyłem 192kkm na szafie, więc przyszedł czas na gruby serwis. Ustawiłem regulację zaworów, wymianę świec i łańcuszka rozrządu z napinaczem na 15 września w Dos Toros w Tychach. A dziś samodzielnie wymieniłem olej z filtrem i żarnik ksenonu, bowiem 9 września padł już definitywnie.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.