Wymiana gmoli – podejście drugie. Zrobiłem dziś jakieś 50km jeżdżąc po sklepach w poszukiwaniu narzędzi, którymi dam radę odkręcić szpilkę silnika. I wreszcie kupiłem dwunastokątną nasadkę Yato – od mojej była węższa o ułamek milimetra, ale to wystarczyło. Weszła przez otwór dostępowy i udało się szpilkę odkręcić. Po pokonaniu tej przeszkody cała reszta wymiany gmoli była formalnością.

Odmalowałem przy okazji pracy nad motocyklem klakson. Był już mocno poobijany od kamieni i rdzewiał. Oczyściłem go z rdzy, resztek farby i pomalowałem wierzch klaksonu na nowo. Detal, a jednak sporo zmienia.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.