.: Moje przygody z motocyklami :.

Czarnogóra

Wprowadzenie

Wkrótce po powrocie z wyjazdu na Węgry, który odbył się podczas majówki 2006 r, na 4um pojawił się nowy plan – plan wyjazdu do Czarnogóry w maju 2007 r…
Zamysł był bardzo ambitny, bowiem trasa miała liczyć aż 1400km w jedną stronę – tyle co cały węgierski wypad!
Pozwolić sobie na to mogliśmy dzięki bardzo specyficznemu, korzystnemu układowi wolnych, majowych dni. Święta 1 i 3 maja wypadały we wtorek i czwartek :). Dzień 2 maja (środa) z reguły bywa wolny, więc wystarczyło wziąć urlop na poniedziałek i piątek (ja tam na studiach, więc jeszcze łatwiejsza sprawa – olać wykłady :P) i już był cały tydzień do wykorzystania :D. Dokładając do tego jeszcze weekend 28-29 kwietnia mieliśmy całe, bite 9 wolnych dni…

Bardzo długo nie wiedziałem, czy dam rade pojechać. Taki wyjazd jednak kosztuje, a ciężko pracować na dziennych studiach. Oszczędzałem więc kasiorę jak się tylko dało i przygotowywałem do ewentualnego wyjazdu motorek. Serwis, wymiana opon i – na tydzień przed wyjazdem – instalacja nowych stelaży pod boczne kufry :).
W końcu zdecydowałem się, że pojadę. A kij – raz się żyje. Najwyżej sprzedam samochód, jak mnie brak kasy przyciśnie ;).

Dzień przed wyprawą na forum pojawiła się niezbyt optymistyczna prognoza pogody, ale co tam. Twardym trza być – nic decyzji o wyjeździe już zmienić nie mogło!
Tym razem podczas wyprawy ekipa nie była tak zgrana jak na Węgrzech i jej skład się dosyć dynamicznie zmieniał. W szczytowym momencie skład sprzętów i uczestników był następujący:


Pietra & Złota
Suzuki DL1000

Gerard & Renia
Aprilia RST1000

Browar & Gosia
Yamaha FZX750

Staszek & Kasia
Honda XL1000

Streetstorm & Miłka
Honda CBR1100XX

Muflon
4×4 kopyta

Ilek
Yamaha TDM900

MarianKa
Yamaha TDM900

Wojtasik
Suzuki DL1000

Astarte
Honda CBR600

Miklas
Honda CBR600

Prot
Yamaha XVS1100

Oleśka
Suzuki GS500e

Zbyhu
Yamaha TDM850

Manon
Honda CBR1000

Jednym z punktów docelowych wyprawy miało być miasteczko Ulcinj na samym krańcu Czarnogóry. W necie miejsce to prezentowało się naprawdę kusząco…:

No, to w drogę! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.