.: Moje przygody z motocyklami :.

Skandynawia

Dzień 6 – 24.06.2005 r.

Dzisiaj postanowiliśmy się aż tak nie katować jak wczoraj i wstaliśmy dopiero około 8:00 :P. Zjedliśmy śniadanie, a że chleb nam się kończył, to musieliśmy przed pracą skoczyć jeszcze do sklepu, uzupełnić jego zapasy.
Około 10:00 byliśmy gotowi, więc wróciliśmy do wczoraj przerwanej pracy.
Ponieważ Bo wyjeżdżał po 16:00 z domu, więc i my musieliśmy się do tego czasu wyprowadzić. Skończyliśmy więc pracować o 14:00, zrobiliśmy sobie jeszcze szybko obiadek, korzystając z komfortowych warunków mieszkania naszego Szweda, po czym zaczęliśmy się pakować.
Przed 16:00 dostaliśmy wypłatę, pożegnaliśmy się i z bólem serca opuściliśmy nasz hotelik, mając w perspektywie znowu spanie pod namiotem i gotowanie na kuchence Krzyśka :).
Od razu część kasy pękła na stacji benzynowej, ale przecież w końcu nie wydawaliśmy zapasów gotówki wziętej z Polski :). To już coś znaczyło…
Planowaliśmy przemieścić się tego dnia w okolicę Goteborga, a że nie było to już daleko i czasu mieliśmy sporo, toteż postanowiliśmy skoczyć sobie na plażę i wykąpać się w morzu.
Szczerze mówiąc nie wiem do końca, gdzie tę plażę znaleźliśmy, ale była niesamowita :). Przede wszystkim – można było poruszać się po niej pojazdami silnikowymi :). Kręciło się więc tam do cholery odwalonych na błysk zabytkowych samochodów i cadillac’ów, które majestatycznie toczyły się po piasku wzdłuż wybrzeża. Kolesie w tych furach lansowali się na całego ;).
Oczywiście też sobie trochę po plaży pośmigaliśmy :).

Korciło mnie zamoczyć koła w morzu, ale się powstrzymałem ;). W końcu Suzuki to nie Jezus, a niekontrolowana kąpiel z całym bagażem była poniekąd niewskazana… ;).
Morze było całkiem ciepławe, ale – cholera – płytkie. Za bardzo popływać się niestety nie dało. Oddaliłem się naprawdę nieźle od brzegu, ale ciągle wody tylko po pas… 😐

Po kąpieli suszenie kąpielówek na ciepłych jeszcze silnikach i słoneczku, po czym ubraliśmy się i pojechaliśmy już w stronę Goeteborga. Krzychu miał tam bowiem znajomych sprzed roku, których chciał odwiedzić i przy okazji zahaczyć of korz o pracę ;).
W drodze zjechaliśmy jeszcze na stację uzupełnić paliwo, a ja musiałem kupić żarówkę, bo mi przeszła w tylnej lampie. Od razu też ją wymieniłem, a Krzychu jak dobrze pamiętam, w tym czasie smarował i naciągał łańcuch w Transalpie.
Kiedy motocykle znowu były w pełni sprawne – pokulaliśmy się autostradą dalej.

Kilkanaście kilometrów przed Goteborgiem zaczęliśmy rozglądać się jednak za noclegiem. Dziś i tak nie było sensu napadać nikogo ze względu na święto – pierwszy dzień lata – Midsommer.
Po niedługich poszukiwaniach, około 21:00 udało nam się znaleźć odpowiednie – choć ciut może zbyt odkryte – miejsce na nocleg. Znowu męczyłem Suzi jazdą off-road i o mało nie zaliczyłem figury – jazda pod górkę, na śliskiej trawie i nie do końca terenowej oponie nie należała do łatwych :P. Tył łatwo tracił przyczepność – jeśli można tu w ogóle mówić o czymś takim – i tyłkiem mi majtało na lewo i prawo ;). Ale ostatecznie się udało…

Natomiast potem mieliśmy całkiem zabawną przygodę :).
Krzychu postawił swój motocykl na boczną stopkę, a mój przy próbach dokonania tego samego – zapadał się w miękkiej glebie. Poprosiłem Krzycha, żeby znalazł mi jakiś kamień, do podłożenia pod stopkę. Ten rozejrzał się, ale nic przyzwoitego nie udało mu się znaleźć. Z myślą „ja poszukam lepiej” – dałem Krzychowi potrzymać Suzi. No i w tym momencie zauważyłem, że Transalp zaczyna się przewracać! Stopka zapadła się w glebę i motocykl poleciał na bok…
Udało mi się go jakoś złapać i przywrócić mu pion. Ale co z tego, skoro sam nie chciał stać? 🙂 Mieliśmy dosyć kuriozalną sytuację 🙂 – każdy z nas trzymał nie swój motocykl, bo żaden nie chciał stać o własnych siłach, a żaden nie miał też nic pod ręką, aby podłożyć pod stopkę trzymanego moto :). No i zrób tu coś :).
W końcu Krzychu jakoś poradził i unieruchomił Suzi. Dalej już było z górki.
Rozbiliśmy namiot, wprowadziliśmy się, kolacyjka, radio, pisanie – i spać.
Stan licznika na dziś 50400km.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.