.: Moje przygody z motocyklami :.

Skandynawia

Dzień 5 – 23.06.2005 r.

Tego dnia wstaliśmy o 7:00. Nasz gospodarz wychodził do pracy o 8:00, więc postanowiliśmy zacząć pracować również o tej godzinie. Zjedliśmy tylko śniadanie i… do roboty!
O pracy nie ma się jednak co rozwodzić, gdyż to chyba nie bardzo tematyka tej strony ;). Dość powiedzieć, że pracowaliśmy do godziny 19:00, z przerwą na obiad o 14:00.
Gdy Bo wrócił z pracy, zaprosił nas na przejażdżkę motocyklami po okolicy :).
Zrzuciłem tylko sakwy z Suzi i byłem gotów :).

Najpierw pojechaliśmy zobaczyć sobie pobliski, piękny zamek Trolleholm. Ciekawie mi się jechało bez bagażu. Tył motocykla jakiś taki lekki mi się wydawał ;). Już jazda z bagażem była dla mnie normalna, a bez – dziwna ;).
Pod zamkiem porobiliśmy sobie kilka fotek:

Gdy już napatrzyliśmy się na zamek, Bo poprowadził nas do okolicznego rezerwatu przyrody, z punktem widokowym na kanion Skaralid. No tam to dopiero mi się podobało! Po horyzont lasy, wszędzie zielono i taka głęboka cisza… Coś fantastycznego :).

Potem, gdy już opuściliśmy punkt widokowy, porozbijaliśmy się jeszcze po okolicznych wąskich dróżkach, podziwiając przy okazji piękne widoki i dziką, nietkniętą ręką ludzką naturę.
To co dobre, niestety jednak szybko się kończy…
Po 21:00 podjechaliśmy do jednej, oryginalnie urządzonej knajpki.

Bo postawił nam tam kolację :). Oj, tego jedzenia to długo nie zapomnę :). Wiele razy później, siedząc w pracy nad michą ryżu wspominałem te smakołyki ;).
Po 22:00 wróciliśmy do mieszkania Bo, zahaczając po drodze jeszcze o mało efektowny, choć leciwy zamek Knutstorp.
Nakręciliśmy podczas całej wycieczki niespełna 100km. Ja dwa razy omal nie zaliczyłem figury, ale za każdym razem skończyło się na szczęście tylko na mocno walącej pikawie ;).
Wieczorem jeszcze chwilkę pogadaliśmy, ja się wykąpałem i – wypompowany z życia – poszedłem spać. Stan licznika na dziś 50162km :).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.