.: Moje przygody z motocyklami :.

CB750: Budowa oliwiarki łańcucha



Menu:

Strona główna
Nowości
Motocykle
Wyjazdy
Warsztat
Galeria
Autor

Słowem wstępu...
Scottoiler za drogi? Nie chce się smarować łańcucha? Chcesz rzadziej wymieniać zestaw napędowy w moto? No to to jest strona dla Ciebie :]. Opisuję tutaj budowę całkiem sprawnie działającej oliwiarki elektrycznej konstrukcji własnej, pomysłu mniej własnego ;). Zrobiłem z nią paredziesiąt tysięcy kilometrów i... działa :).
Na zdjęciach w treści przewijają się zdjęcia z kilku "generacji" oliwiarki, więc się nie dziwić.

1. Przepis.
Elementy składowe:
- zbiorniczek - mała buteleczka, najlepiej przezroczysta, pojemności 100-300ml. Polecam przekopać kosmetyki żony / dziewczyny w ramach poszukiwań :].



- zaworek dozujący - najlepiej akwarystyczny od napowietrzania akwariów lub z instalacji CO2. Do dostania na Alledrogo od ręki. Ja kupiłem czarny, plastikowy za kilka złotych:



- elektrozawór - najlepiej przeznaczony do instalacji paliwowej samochodów z silnikiem diesla. Na allegro za 50zł do dostania. Są też małe elektrozawory akwarystyczne do instalacji CO2 - mniejsze, ale nie wiem jak sobie poradzą z olejem.



- wężyki (rurki) - max. 2m wężyka średnicy 4mm, parę centymetrów wężyka 8mm (elektrozawór samochodowy ma krócieć 8mm).
- redukcja z wężyka 8mm na 4mm (kombinować! A jeśli elektrozawór będzie miał króciec 4mm to ten element jest naturalnie zbędny).
- korpus mazaka, długopisa lub inny sztywny, wydrążony wewnątrz przedmiot - np. aluminiowy pręt.
- jedna lub dwie cienkie rurki zakraplające (wkłady długopisów, igły medyczne, rurki mosiężne etc.).
- taśma Scott, opaski zaciskowe, poxipol, silikon.
- kabel elektryczny dwużyłowy, konektorki.

2. Budowa.
Pierwszym krokiem będzie połączenie elektrozworu ze zbiorniczkiem - najlepiej zrobić z tych dwóch przedmiotów jeden zwarty element. Łatwiej będzie zamontować go w motocyklu. Ja uszczelniłem to silikonem i taśmą Scott.



Jeśli zbiorniczek docelowo będzie solidnie schowany pod owiewkami, należy zastanowić się nad sprawnym uzupełnianiem w nim poziomu oleju. W tym celu warto wyprowadzić ze zbiorniczka kawałek rurki w dostępne miejsce, ukryte pod siedzeniem motocykla, przez którą będziemy zbiorniczek napełniać.



Zbiorniczek musi mieć odpowietrznik, aby podczas pracy i obniżania się poziomu oleju, nie wytworzyło się w nim podciśnienie.
Ja umieściłem zbiorniczek pod boczną tylną owiewką i mam do niego łatwy dostęp - więc uzupełniać olej mogę normalnie przez odkręcany korek.



Drugą czynnością będzie podłączenie wężyka 4mm do elektrozaworu i udanie się do garażu.
Montujemy zbiorniczek w motocyklu i wyprowadzamy rurkę z elektrozaworu po najbardziej satysfakcjonującej nas "trasie" w kierunku wahacza i tylnej zębatki motocykla. Po drodze wpinamy jeszcze w dogodnym miejscu zaworek do regulacji przepływu oleju.



Ostatnim elementem, który musimy zbudować, jest zakraplacz. Tu można naprawdę popisać się bardzo szeroką gamą rozwiązań. Pierwszy swój zakraplacz zrobiłem z obudowy starego mazaka i pustego wkładu po długopisie. Po prostu z jednej strony rurki po mazaku doprowadziłem przewód "z olejem", a z drugiej, w odpowiednim rozstawie wkleiłem dwa kawałki cienkich rurek po wkładzie od długopisa, tak by ich rozstaw pasował do ogniw łańcucha.



Ten patent się jednak nie sprawdził. Okrągły korpus mazaka sprawiał problemy w precyzyjnym zamocowaniu go na wahaczu.
Drugi zakraplacz wykonałem z kawałka pręta aluminiowego o przekroju kwadratu. Przewierciłem go w środku, wykonałem otwory na wlot oleju i dwie igły zakraplające, i na końcu zaślepiłem otwór wiercenia osiowego. Potem zdobylem bycze (11cm) igły medyczne i wkleiłem je na swoje miejsca poxipolem.



I tak działa to całkiem nieźle, choć jest delikatne i łatwo to uszkodzić przy zdejmowaniu koła (wymiana klocków hamulcowych, opony etc.).
Gdy jest to gotowe, zakładamy zakraplacz na wahacz odginając dogodnie igły zakraplające, podłączamy do zakraplacza wężyk i... otwieramy piwo :).



3. Podłączenie zasilania elektrozaworu.
Jeśli zdecydowaliście się na wersję z elektrozaworem, należy pociągnąć do niego zasilanie. Podłączenie elektrozaworu bezpośrednio do akumulatora kompletnie mija się z celem - wówczas w ogóle tracimy ideę i zasadność stosowania tego urządzenia.
Ja osobiście podłączyłem elektrozawór do przewodów zasilających światła tylnej lampy :). W innym motocyklu do kabli zasilających podświetlnenie rejestracji. Dzięki temu dopiero po uruchomieniu świateł w motocyklu (i stacyjki of korz) elektrozawór udrożnia przepływ oleju - czyli smarujemy łańcuch tylko podczas jazdy. A oto przecież chodzi :). Ponadto to właśnie te przewody są najbliżej lokalizacji oliwiarki oraz często są "gołe" - nie biegną w wiązce i łatwo można się do nich dobrać.

4. Działanie.
Pierwszy okres użytkowania oliwiarki na pewno będzie frustrujący ;). Eksperymentalnie musimy ustawić przepływ oleju na łańcuch, tak, by z jednej strony nie był wyrzucany na tylną felgę, a z drugiej, by łańcuch nie jeździł suchy. Zaleca się ustawienie przepływu na 2 krople na minutę. Spotkałem się też z opinią, że należy ustawić 4-6 kropel na minutę.
Faktycznie jednak nie polecam zabawy w liczenie kropelek. W rzeczywistości lepiej po prostu dojść do właściwego przepływu eksperymentalnie. Ja osobiście kręciłem zaworkiem przepływu o pół obrotu w tą lub w tamtą stronę i śmigałem. Jak widzałem, że felga pływa w oleju, to zakręcałem o pół obrotu zaworek i śmigam dalej. Po paru wyjazdach ustawił sie optymalny przepływ, który zmieniam tylko minimalnie w deszczową pogodę.

5. Uwagi końcowe.
Podczas budowy oliwiarki jedna rzecz jest najważniejsza i decydująca o poprawności działania. Jest nią szczelność. Cały układ hydrauliczny musi być pozbawiony nawet najmniejszej nieszczelności, pozwalającej na dostanie się do wnętrza powietrza. Tylko wówczas, po wyłączeniu zasilania (zamknięciu przepływu), olej znajdujący się już poza zbiorniczkiem w przewodach nie będzie wykapywał na łańcuch.
Ta uwaga jednakże bierze w łeb, jeśli zdecydujemy się na zakraplacz wyposażony w dwie końcówki zakraplające - jak u mnie. Wówczas jedna z nich zamienia się w odpowietrznik, a przez drugą olej z przewodów wydostaje się na podłogę garażu... Ale z doświadczenia wiem, że mimo wszystko jakoś to działa ;) Tzn. po paru dniach przewody olejowe się opróżniają całkowicie, olej przestaje wykapywać podczas postojów na glebę, a oliwiarka smaruje łańcuch podczas jazdy jak należy... :P

Na zachętę dodam na konieć jeszcze, że dzięki oliwiarce zrobiłem na jednym zestawie napędowym 42 tyś.km, zaś litr oleju przekładniowego 80W90 nie chce się skończyć już trzeci sezon (w sumie ok. 60 tyś.km). Warto?

No to powodzenia w budowie!


Copyright (c) by zbyhu