Kalendarium
Triumph Tiger 900 GT
25.10.2021 – pierwszy serwis Tygrysa
Praktycznie zaraz po odbiorze motocykla umówiłem sobie termin na pierwszą wymianę oleju, która miała być wykonana do pierwszego tysiąca kilometrów. Termin wypadł na 25 października – 6 dni po odbiorze motocykla z salonu.
Mimo późnej jesieni nawinięcie tych kilometrów nie stanowiło problemu – nawet musiałem się ograniczać ;). Wyzwaniem za to okazał się przejazd do salonu. Tego dnia przyszedł pierwszy przymrozek, więc gdy ruszałem o 8:00 rano z domu, były 2 stopnie na minusie…

Podgrzewane manetki, handbary i tempomat pozwoliły mi jakoś przeżyć – na miejscu byłem przed 9:00.

Maszyna wjechała na warsztat i zaledwie godzinę później była gotowa do drogi. Prosto z salonu pojechałem do roboty i po drodze na liczniku pojawiła się pierwsza – miejmy nadzieję z wielu – okrągła liczba :).
Oznaczało to, że wszedłem w kolejną fazę docierania silnika i mogłem kręcić go nieco wyżej – zamiast do 5 tys.obr, co dawało jakieś 125km/h, legalne stało się 6 tys.obr i ok. 150km/h :).
Spora różnica!

19.10.2021 – odbiór Tigera!
Moja cierpliwość została wystawiona na próbę… Wydawało mi się, że od momentu dostarczenia motocykla do salonu na wydanie mi go wystarczy kilka dni. Byłem pewien, że na weekend 16-17 października, na który prognozowana była ładna pogoda, będę już go miał. Ale niestety. Procedury rejestracji i przygotowania maszyny do opuszczenia salonu przeciągnęły się na tyle, że na odbiór zaproszono mnie dopiero na wtorek 19 października.
Udało mi się urwać z pracy o 13:00 i do Katowic pod salon zajechałem z Tatą ok. 15:00. Sprzęt stał już na zewnątrz, dozbrojony w centralną podstawkę i gmole.

Procedura wydania motocykla nieco się przeciągnęła, gdyż nieopatrznie pokazałem Tacie Triumpha Bonnevila i ten z miejsca się w nim zakochał, „kradnąc mi” przy okazji przedstawiciela handlowego, który miał zajmować się mną ;).

Koniec końców na Tigera wsiadłem tuż przed 16:00.

No i cóż. Niesamowitą frajdą jest móc wyjechać nowym motocyklem z salonu! Proces docierania silnika niestety skutecznie ogranicza euforię prawej ręki, ale to również jest fajne – samodzielnie dotrzeć maszynę :).
Mam nowy motocykl! 😀
Z salonu pojechałem prosto do Browara, a Ynciola, który był w okolicy, ściągnąłem telefonicznie. Także na gorąco mogli zobaczyć bestię na żywo :).

A tak wyglądała pierwsza jazda:
7.10.2021 – pierwszy kontakt z Tygrysem
Od rezerwacji nowego motocykla minęło półtora miesiąca. W tym czasie udało mi się ogarnąć wszystkie formalności związane z finansowaniem i nie znieść jajka z niecierpliwości. A było to tym trudniejsze, że postanowiłem utrzymać zakup motocykla w tajemnicy, więc nikomu o nim nie powiedziałem. Nawet Browarowi i Ynciolowi podczas Męskiego Wyjazdu we wrześniu, podczas którego obydwaj bardzo żywiołowo rozważali zakup nowych maszyn i w ich kręgu zainteresowania były właśnie Tigery 900 ;).
Ale do brzegu.

Z końcem września dostałem informację z salonu, że dostawa motocykli, w której znajdował się mój egzemplarz, pojawi się w pierwszym tygodniu października. Nie wytrzymałem więc napięcia i zajechałem do Katowic we wtorek 5 października, ale niestety mojej sztuki jeszcze było.
Następnego dnia, tj. w środę padał deszcz, więc kolejny raz salon odwiedziłem w czwartek 7 października.
I wreszcie był! Pojawił się! 🙂

Nooo, coś pięknego. Pierwszy kontakt dokonał się…

7 października stał się też znamienny z innego powodu. Podczas jazdy do salonu wisiałem z Ynciolem na telefonie, który był już zdecydowany na zakup tego samego motocykla, co ja, tylko w wersji Rally. Ale niestety odbił się od kolejki chętnych, która sięgała już 2022 r. I zbiegiem okoliczności, gdy byłem już w salonie, usłyszałem, że jakiś klient zrezygnował z zakupu Tigera. A że był to akurat model Rally Pro w kolorze zielonym, który upatrzył sobie Ynciol, to już tylko taki mały dodatek do tego niesamowitego zwrotu akcji. Zadzwoniłem czym prędzej do Ynciola i już pół godziny później sprzęt był przez niego zarezerwowany :).
25.08.2021 – nowe idzie!
Od dłuższego czasu rozglądałem się już za następcą CBFy. W ofercie Hondy tylko Afryka Twin była bliska moim wymaganiom, ale po jeździe próbnej we wrześniu 2020 r. uznałem, że nie jest to motocykl dla mnie. Z ciężkim sercem zacząłem przeglądać oferty innych producentów i w zasadzie bardzo szybko moją uwagę przykuł Triumph ze swoim nowym modelem Tiger 900. Na papierze miał wszystko, czego chciałem, więc trzeba było jeszcze pomacać sprzęta na żywo.

W środę 25 sierpnia 2021 r. pojechałem z rana do salonu w Katowicach i jakoś tak przesiedziałem tam ponad 3h. Podczas rozmów w salonie okazało się, że kolejka na te motocykle sięga kilku miesięcy i jeśli zależy mi na tym, aby nowy motocykl mieć jeszcze w roku 2021 r, powinienem sobie sprzęta zaklepać jak najszybciej.
No i cóż. Jak stałem, tak motocykl zamówiłem :).

Do wyboru miałem bazową, „bieda wersję”, tzn. Tigera 850 i dwie bogatsze linie Tigera 900 – sygnowane nazwami GT i Rally. Ta pierwsza linia, przeznaczona na szosę, interesowała mnie bardziej od terenowej odmiany Rally. Ale żeby nie było zbyt prosto musiałem jeszcze wybrać wersję, gdyż był dwie – GT i GT Pro. Ta ostatnia, najdroższa i najbardziej dopasiona, wykraczała już poza granicę 60kzł, której nie chciałem przekraczać. Posiadała też bajery na których niespecjalnie mi zależało. Już „zwykły” model GT miał cały szereg udogodnień, bez których całe lata radziłem sobie na CBFie, więc bez żalu odpuściłem wersję GT Pro.
A więc Triumph Tiger 900 GT :).
Kolory?
Do wyboru był czarny, biały i czerwony. Biały mnie nie przekonywał, czarnego obiecałem sobie nigdy więcej nie kupować (po przygodach z Suzą GS500e i Yamahą TDM850), więc został kolor najszybszy :).
I tak jakoś niespodziewanie zaliczkowałem zamówionego Tygrysa. Nowy motocykl! 😀